Każdy z nas chyba słyszał o dzikim, nieokiełznanym, pełnym  życia i magii tajemniczym ogrodzie, gdzie mogą spełnić się cuda. To tam mały Colin postawił swoje najważniejsze kroki i uczył się chodzić. To też tam Mary stała się miłą, radosną dziewczynką.  To też właśnie w takim tajemniczym ogrodzie, gdzie może stać się wszystko,  Rafał Fronczek stworzył niesamowitą sesję. Jej bohaterowie, Sandra i Jarek, idealnie wpasowali się w to miejsce. Mimo że ślub odbył się w maleńkim Koronowie niedaleko Bydgoszczy, sesja odbyła się w starej szklarni  i ogrodzie we Wrocławiu. Jak znaleźć tak cudowne i zaczarowane miejsce w dużym mieście? Odpowiedź jest prosta. Trzeba odnaleźć klucz do furtki. Jednak trudniej jest go znaleźć. Po długich poszukiwaniach udało się! To miejsce jest idealne, spójrzcie sami.

Nie oswojona natura, zielone rośliny, a wśród nich dwie bardzo interesujące osoby. Oni uczesani, w eleganckich strojach wśród niesamowitej przyrody. To był strzał w dziesiątkę!

Sandra i Jacek, romantyczna i piękna para, na tle tej dzikiej natury wyglądali wspaniale. Ona w długiej białej sukni, z pastelowym bukietem w dłoni, on w ciemnym garniturze z muchą w groszki. Razem prezentują się cudnie. Dłoń w dłoni, wzrok zapatrzony w siebie,  pocałunki i marzenia o pięknym wspólnym życiu. Cóż więcej można by chcieć?

Koc w parku ze świecami, winem i smakołykami. To oraz piękny bukiet i wianek we włosach Sandry przygotowała Valentina. To dzięki tym rekwizytom  cały obraz został idealnie dopełniony. Jednak oprócz tego jest jeszcze coś. Coś najpiękniejsze i najwspanialsze, czego może zazdrościć im nie jedna osoba. Miłość. To uczucie łączące tych dwoje jest tutaj najważniejsze. Bez niej nic nie miałoby sensu.

Kochać to zgadzać się na to, by się starzeć z drugim człowiekiem.

Nie jesteście przekonani do wrześniowej sesji? Spójrzcie tylko na te nie  zwykłe zdjęcia, a zrozumiecie, że w tym wszystkim nie najważniejsza jest pora roku, a miłość. Uczucie dwojga ludzi, które sprawia, że świat rozkwita, także jesienią.